

Dzisiejszy Sporting Kansas City brzmi poważnie. Europejsko nawet. Nie zawsze tak było.
Kiedy w 1995 roku powstawała MLS, klub z Kansas City chciał nazywać się Wizards. Nazwę wybrano w konkursie, do którego kibice zgłosili ponad 3200 propozycji. Niestety Delaware Wizards mieli już do niej prawa, więc w Kansas uznano, że można przecież odciąć kilka liter.
I tak powstał Kansas City Wiz.
Problem w tym, że w amerykańskim angielskim „take a whiz” oznacza mniej więcej pójście się wysikać.
Lokalne media potrzebowały około pięciu minut, żeby to zauważyć. W radiu nazwie klubu towarzyszył dźwięk spuszczanej wody, grafik przerobił herb na sedes, a firma hydrauliczna przed pierwszym meczem wysłała nad Arrowhead Stadium samolot z reklamowym banerem.
Klub dzielnie pomagał.
Jednym z haseł promujących mecze było „You Gotta Go!”, a kolejnym „Let’s Go Wiz”.
Dyrektor generalny został w końcu zmuszony do publicznego zapewnienia, że drużyna „definitely is not a urinal”.
Pierwszy sezon MLS musiał być pięknym czasem dla amerykańskiego marketingu sportowego.
Po roku Delaware Wizards zgodzili się oddać prawa do nazwy i Kansas City mogło wreszcie zostać Wizards. W 2010 roku klub przeszedł kolejną zmianę i został Sporting Kansas City. Zapewne łatwiej było wtedy zamawiać materiały reklamowe bez konsultacji z hydraulikiem.
10 czerwca 2023 roku Sporting podejmował Austin FC. Gospodarze wygrali 4:1, Alan Pulido strzelił dwa gole, a Austin wracało do Teksasu bez punktów.
Mecz normalny.
Nazwa gospodarzy, na szczęście, już też.



