Hopperado
  • Start
  • Kalendarium
  • Kluby
  • Stadiony
  • Rozgrywki
  • Najnowsze wpisy
  • EN
  • Już widziałem
    • EUROPA
    • AZJA
    • AMERYKA
    • AFRYKA
  • Jeszcze zobaczę
  • Chronologicznie
  • Najnowsze wpisy
  • Kontakt
Hopperado
  • Start
  • Kalendarium
  • Kluby
  • Stadiony
  • Rozgrywki
  • Najnowsze wpisy
  • EN
  • Argentyna

Boca Juniors – River Plate

  • 3 maja 2015

2 : 0

Dostanie biletów na taki mecz niemal graniczy z cudem, ale jak się zna cudotwórcę, wszystko jest możliwe. Wielu nazywa pojedynek między obydwoma drużynami „najlepszymi derbami świata” – cóż, znajdzie się pewnie równie duża grupa kibiców, którzy za takie uznają derby Rzymu (byłem), Aten (byłem), Stambułu (byłem), a nawet Sofii (byłem), Teheranu (byłem), Moskwy (byłem) czy Łodzi (też byłem). Dość powiedzieć, że na niebiesko-żółty stadion zwany pieszczotliwie La Bombonera kibice River Plate w dniu meczu nie są wpuszczani, oczywiście ze względów bezpieczeństwa. To całkiem rozsądny pomysł biorąc pod uwagę a) pojemność obiektu (ok. 60 tysięcy), b) jego wiek (rok budowy: 1905) oraz c) niezliczone tony emocji, które towarzyszą wydarzeniu.

Na ponad godzinę przed pierwszym gwizdkiem stadion by pełen. Brać kibicowska umilała sobie i innym czas śpiewając klubowe piosenki, których linia melodyczna mogłaby zaintrygować niejednego melomana. Śpiew został przerwany gwizdami, gdy na murawie pojawił się bramkarz gości celem przeprowadzenia rozgrzewki. Co ciekawe, zawodnicy z pola obydwu drużyn musieli rozgrzewać się gdzie indziej, bo na płycie boiska zameldowali się tuż przed rozpoczęciem spotkania. Gwizdek w końcu rozbrzmiał i bitwa się rozpoczęła. W zgodnej opinii wszystkich kolegów, z którymi oglądałem mecz, odstawienie nogi, czy odpuszczenie beznadziejnego podania nigdy przez kibiców nie zostanie wybaczone. Dlatego bitwa toczyła się dosłownie o każdą piędź murawy i o każdą piłkę. Pierwsi emocje opanowali przyjezdni i to oni powinni objąć prowadzenie – po jednej ze składnych akcji zakończonych soczystym strzałem piłka uderzyła w poprzeczkę uwalniając głębokie westchnienie ulgi wśród publiczności. Do przerwy 0:0.

W drugiej odsłonie do głosu coraz bardziej zdecydowanie zaczęli dochodzić miejscowi, spychając River Plate praktycznie tylko do obrony, sporadycznie przerywanej nieskładnymi kontrami. Kolejne minuty nie przynosiły bramek i pomału zaczęła się pojawiać obawa o brak futbolowej soli. Na szczęście do akcji wkroczył trener Juniorsów, niejaki Rodolfo Martin Arruabarrena (młokos, 39 lat), a konkretnie jego trenerski nos: strzelcami bramek okazali się obydwaj wprowadzeni przez niego rezerwowi, którzy dzięki temu z pewnością zostali (przynajmniej w pewnym sensie) nieśmiertelni. Goście nie byli w stanie odpowiedzieć na taki obrót rzeczy i pozostało im przełknąć gorycz porażki z nadzieją na rychły rewanż, do którego notabene doszło kilka dni później, w meczu pucharu krajowego, tym razem na stadionie River Plate.

Tymczasem rozpoczęło się fetowanie zwycięstwa, rozentuzjazmowany tłum ruszył w miasto, żeby w bliższych i dalszych barach, pubach, grillach i innych przybytkach nacieszyć się wiktorią nad odwiecznym rywalem, a przy okazji trochę utrzeć życiu nosa. My również udaliśmy się do knajpy, w nobliwej dzielnicy Buenos zwanej San Telmo, żeby pokosztować zacnego argentyńskiego wina i jeszcze zacniejszej wołowiny.

Related Topics
  • Derby
poprzedni wpis
  • Chile

Colo Colo – Santiago Wanderers

  • 2 maja 2015
Zobacz
Następny wpis
  • Grecja

PAOK FC – FC Spartak Trnava

  • 30 lipca 2015
Zobacz
Może cię również zainteresować
Zobacz

Racing Club de Avellaneda – Atletico Tucuman

Zobacz

San Lorenzo – Junior Barranquilla

Zobacz

Argentinos Juniors – Rosario Central

Hopperado
  • Już widziałem
  • Jeszcze zobaczę
  • Chronologicznie
  • Najnowsze wpisy
  • Kontakt
Flag Counter

Hopperado

Świat okiem kibica

Input your search keywords and press Enter.