

1 : 0
Na mecz wybrałem się dosyć przypadkowo – wraz z kolegami z drużyny kadetów ŁKS (koszykówka) byłem wtedy na obozie w pobliskich Dojlidach. I mimo tego, że chodziło o drugi poziom rozgrywkowy, postanowiliśmy zobaczyć, jak radzi sobie drużyna Włókniarza Pabianice – klub w latach 80-tych był ow iele bardziej znany z występów damskiej drużyny koszykówki.
Na trybunach starego stadionu pojawiło się ok. 11 tysięcy ludzi, a Jagiellonia wygrała 1:0 pobramce Ryszarda Jasiukiewicza w 40. minucie. Prawdziwe emocje zaczęły się dla na po meczu – bo jako ewidetnie „obcy” zostaliśmy namierzeni przez lokalsów. Pamiętam, że obyło się bez rękoczynów, choć przez dłuższą chwilę na takie się zanosiło.
Kto mógł wtedy przypuszczać, że do Białegostoku zawita Puchar Polaski, Mistrzostwo Polski oraz gra w europejskich pucharach…a klub pozbędzie się wizerunku prowincjonalnej zbieraniny pasjonatów piłki kopanej.
Fortuna kołem się toczy!