


Majed Nasser miał w Emiratach opinię bramkarza, który potrafił zatrzymać piłkę, ale czasem gorzej radził sobie z zatrzymaniem samego siebie.
W marcu 2012 roku, jeszcze jako zawodnik Al Wasl, po przegranym półfinale pucharu podszedł do trenera Al Ahli, Quique Sáncheza Floresa, i uderzył go w tył głowy. Dostał 17 meczów zawieszenia, uznał karę za przesadzoną i w wieku 27 lat ogłosił zakończenie kariery.
Emerytura trwała mniej więcej dwa miesiące.
Nasser wrócił do gry, a kilka miesięcy później wydarzyło się coś jeszcze lepszego. Został piłkarzem… Al Ahli. Tego samego klubu, którego trenera wcześniej uderzył.
W normalnej firmie byłby to dość nietypowy proces rekrutacyjny.
Pięć lat później Al Ahli połączono z dwoma innymi klubami i powstał Shabab Al Ahli. Nasser został w drużynie. W 2022 roku, już jako 37-latek, stanął w jej bramce przeciwko Sharjah.
Długo zanosiło się na spokojne 0:0. W doliczonym czasie Caio został jednak sfaulowany w polu karnym, Marcus Meloni wykorzystał jedenastkę i Sharjah wygrało 1:0.
Nasser skończył mecz z żółtą kartką.
Jak na jego standardy, wieczór wyjątkowo spokojny.






